Strona 1 z 1

[RM2K] Żar nadziei

: pt wrz 04, 2026 5:04 pm
autor: Roksa
TYTUŁ: Żar nadziei
GATUNEK: jRPG
AUTOR: Roksa
SILNIK: RM2K
JĘZYK: Polski

- Powiedz mi, czym dla ciebie jest odwaga?
- ...to przyznanie się do błędu.
- A co ze strachem?
- Dobrze wiesz, że strachu we mnie mało. Pytasz o to złą osobę.
- Ehh... przyznanie się do błędu, powiadasz? Ja popełniłem ich mnóstwo w swoim życiu...
- Hmm... Ja na szczęście tylko kilka.
- Kilka? Nie jesteś dla siebie zbyt łaskawy?
- Nie.
- To wymień największy z nich.
- ...
- Śmiało, jesteśmy przecież sami i nie mamy nic lepszego do roboty. Napijmy się i powspominajmy.
- Największy... Oszczędziłem młodego smoka tamtego dnia.
- No tak... I znowu cofamy się pamięcią prawie czterdzieści lat wstecz.
- Chciałeś pogadać... więc śmiało, napijmy się i zamieniam się w słuch.
- Pamiętasz Zoru i jego drużynę?
- Yhm.
- Młody był, odważny, stanowczy, czasami porywczy...
- Jako "mistrz" spełniał swoją rolę idealnie.
- Zupełnie jak ja za swoich najlepszych lat.
- Nie schlebiaj sobie.
- Nie mam zamiaru. Jak chodził do szkoły, to widziałem w nim siebie za młodu. Bardziej skrzywdzonego, ale siebie. To jest wręcz niesamowite, że ten chłopak obrał taką, a nie inną drogę.
- Przyznaję, jest to imponujące.
- Z początku miałem obawy przydzielając mu Dofu jako kompana, ale okazało się to strzałem w dziesiątkę. Naprawdę się polubili.
- Ten wyszczekany mag? Działał mi na nerwy.
- Uzdrowicielka sama dołączyła do jego drużyny. To było dla mnie największe zaskoczenie, bo jeśli dobrze pamiętam, Makia nigdy nie przywiązywała się do ludzi. Była młodą i piękną dziewczyną, a zarazem wybitnie mądrą uzdrowicielką. Aż szkoda, że tak krótko chodziła do szkoły łowców, bo chętnie bym się przyglądał jej rozwojowi.
- Ciekawska była, trochę irytująca.
- No i jeszcze Aski...
- ...
- Wspaniała wojowniczka, szkoda tylko że...
- Julian, nie kończ. Wypijmy za jej zdrowie.
- Masz rację. Napijmy się. Ale zanim się napijemy, to powiem, że moim największym błędem było nie powstrzymanie Madara. Nie udało mi się przemówić mu do rozsądku.
- Grunt, że wszystko się skończyło.
- Ale nie tak, jak bym tego chciał.
- Nie można mieć wszystkiego.
- Masz rację, nie można... ale trzeba mieć w sobie żar...
- Żar?
- Tak, żar nadziei, który nigdy nie przestanie się tlić. Nawet pod najgrubszą warstwą popiołu.
- Żar powiadasz...
- Gdyby nie ten żar, Zoru nie byłby tym, kim się stał. Nie zjednałby sobie tak drużyny. I ostatecznie nie dali by rady sprostać zadaniu.
- Dobrze więc... napijmy się za ten żar. Oby tlił się do ostatnich naszych dni.
Spoiler:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek